Na obrazie dziesiątej stacji mamy dużo dodatkowych elementów oraz symboliki: m.in. to chłopiec przelewający wino oraz żołnierze rzymscy rzucający kości.
O dziesiątej Stacji Drogi Krzyżowej tak pisał ks. Sopoćko: Zaledwie Pan Jezus zatrzymał się na miejscu stracenia, przystępują do niego żołnierze, zdejmują krzyż z jego ramion, zdzierają szaty i wystawiają nagiego na widok publiczny. W ciągu drogi krzyżowej szaty przylgnęły do ran, które nieco skrzepły i stężały. Gdy zaś szaty przemocą zdarto, wszystkie rany się odnowiły i polała się krew strumieniem, a piekący ból w stawach i kościach jeszcze bardziej powiększał męczarnię Zbawcy, czyniąc ją nie do zniesienia. Ileż to nowych boleści doznał Zbawiciel przy tym obnażeniu! Do boleści fizycznych doszły jeszcze i moralne. Im kto czystszy, świętszy i lepszy, tym jest wrażliwszy na uczucie wstydu. (...) Zbawiciel, który był ze wszystkich synów ludzkich najczystszy, najświętszy i najcnotliwszy: zrodzony z Niepokalanej Dziewicy, kochający dusze czyste i otaczający się nimi za życia stoi teraz obnażony przed niezliczoną rzeszą. Według zwyczaju żydowskiego wąską opaską zakryto tylko biodra.
Na racławickim obrazie dziesiątej stacji dwóch mężczyzn zdziera szaty ze Zbawiciela. Krzyż postawiono na ziemi. Ważną postacią jest młodzieniec namalowany na dole z prawej strony. Co on robi? Wyjaśnia nam to Pismo Święte: I dali mu do picia wino zmieszane z mirrą, ale nie przyjął (Mk. 15, 23). Mateusz z kolei napisał: I dali mu do picia wino zmieszane z żółcią. A gdy go skosztował, nie chciał pić (Mt 27, 34).