Racławice Śląskie w Internecie

Wielka powódź z 1903 roku zalała domy aż po sam dach

Początek lipca 1903 roku to jedne z najtragiczniejszych czasów dla historii Racławic Śląskich. Ówczesne lato przyniosło ze sobą trwające około tydzień ulewne deszcze. Spodziewano się, iż w ich efekcie okoliczne tereny nawiedzi powódź. W dniu 10 lipca o godzinie 5 rano rzeka Osobłoga wystąpiła z brzegów rozlewając się na położone w pobliżu koryta pola i łąki. Szybko okazało się, iż poziom wody rośnie w zastraszającym tempie. Tego samego dnia o godzinie 10 woda przelała się przez tak zwaną małą tamę. Prawdopodobnie był to nie istniejący już niewielki wał chroniący najniżej położone gospodarstwa Racławic (tak zwaną Kolonię, dzisiejsza okolica ulicy Kolonialnej) znajdujący się tuż przy rzece. Miejscowi strażacy rozpoczęli ewakuację rodzin, których domy były najbardziej zagrożone zalaniem. Poza ludźmi ewakuowano też zwierzęta. Około 20 osób mimo kilkukrotnych próśb pozostało w domach.

O godzinie 12:30 wodowskaz wskazywał 3,5 metra, a godzinę później poziom rzeki zwiększył się do 4 metrów. W tym czasie niżej położone domy Kolonii były już zanurzone w wodzie po dach. W okolicy pływały chlewy, ogrodzenia i naczynia.

Należało jak najszybciej uratować osoby przebywające w domach, które nie były jeszcze całe zalane. Do dyspozycji była tylko jedna stara i zdezelowana barka. Jej właścicielem był Alois Fuchs. Ryzykując życie wypływał na głęboką i wzburzoną wodę. Dwunastu mieszkańców zawdzięczało mu życie.

Nad rzeką Osobłogą znajdował się kamienny most z czterema filarami, po którym biegła linia kolejowa z Racławic do Głubczyc. Była ona nazywana przez mieszkańców koleją głubczycką. Około godziny 14 zdarzyło się coś niesamowitego. Zawaliły się dwa z czterech filarów tego mostu, których średnia wysokość wynosiła 18 metrów. Według relacji świadków zgromadzonych na nasypie kolejowym dźwięk walących się filarów przypominał odgłos uderzenia pioruna. O godzinie 16 z wodą przegrały dwa ostatnie filary i cały kamienny obiekt runą do wody. W powietrzu wisiały tylko skręcone tory. Trzy minuty przed zawaleniem się mostu przejechała po nim lokomotywa. Co ciekawe zachowało się zdjęcie powyższego obiektu prezentujące most na dwa tygodnie przed zawaleniem. Z racji lata jego okolice były chętnie odwiedzane przez mieszkańców, których również widać na tej fotografii.

Obraz: nitkaszyn.jpg

Po zawaleniu się mostu kolejowego w powietrzu zwisała tylko nitka szyn linii kolejowej łączącej Racławice Śląskie i Głubczyce

Około godziny 18 zanotowano pierwszy spadek poziomu wody. Zniszczenia spowodowane przez rzekę były ogromne. Najbardziej ucierpiały osoby najbiedniejsze, które w większości przypadków straciły swój cały dobytek. Mieszkańcom dawnej Kolonii zakazano odbudowy gospodarstw w pobliżu rzeki. Dostali oni od zarządu kolei parcele ziemi w okolicy dzisiejszej ulicy Prudnickiej, gdzie w 1904 roku wybudowali swoje nowe domy. Wcześniej zarząd kolei wybudował w tej okolicy budynki mieszkalne dla naczelników kolejowych i ich rodzin. Wolny plac został przekazany powodzianom. Ponieważ była to urokliwa okolica nazywano ją ?Nowym Berlinkiem?.

Kontrola przeprowadzona w okolicy zawalonego w czasie powodzi mostu kolejowego wykazała błędy konstrukcyjne popełnione podczas budowy w 1875 roku. W 1905 roku powstał nowy stalowy most o długości 132 metrów - do dziś jest to w pełni sprawna konstrukcja, która przetrwała już kilka większych powodzi.

Na początku XX wieku przeprowadzono regulację rzeki na wielką skalę. Powstał nowy wał przeciwpowodziowy (istnieje do dziś). Niedaleko mostu kolejowego wybudowano kameralną kaskadę. Jej zadaniem było zmniejszenie siły z jaką w tej okolicy parła rzeka.

Obraz: 1903powodz3.jpg

Widoczny na zdjęciu tunel został zniszczony w czasie powodzi, dziś jest przykryty nasypem kolejowym i znajduje się tuż obok dużego mostu nad rzeką

Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie opisać tego wszystkiego, co powstało w okolicach Osobłogi na terenie należącym do Racławic Śląskich około 100 lat temu. Niedawno w bliskim sąsiedztwie koryta rzeki, tuż pod mostem kolejowym, udało się odkryć swego rodzaju betonowy bunkier lub jakieś podziemne przejście. Czemu miało służyć?

Warto jednak zauważyć, że pomysłowość ówczesnych niemieckich budowniczych do dziś budzi podziw i pewne jest to, że w okolicach racławickiej rzeki wiele jest jeszcze do odkrycia. Nic w tym miejscu nie powstało przypadkowo.

Z początku XX wieku zachowało się ciekawe miejscowe podanie. Według niego jedyny raz w historii (właśnie w czasie pamiętnej lipcowej powodzi 1903 roku), woda z wezbranej rzeki Osobłogi dotarła aż do schodów miejscowego kościoła. Pewnie ukształtowanie miejscowości było nieco inne niż obecnie jednakże nawet 1997 roku kiedy Wielka Woda zalała okolicę to jeszcze sporo brakowało, by wody dosięgły schodów miejscowej świątyni.

Autor: Stanisław Stadnicki.

Polecamy inne cekawe teksty związane z historią Racławic Śląskich:

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie © Stanisław Stadnicki 2005-2017
Powielanie, kopiowanie i rozpowszechnianie treści serwisu Raclawice.Net jest zabronione.
Serwis Raclawice.NET jest internetowym dziennikiem wpisanym do rejestru Dzienników i Czasopism

  • WebInspiracje
  • Stanisław Stadnicki