
Nienawiść do narodu Polskiego ze strony ukraińskich nacjonalistów narodziła się chwilę po zakończeniu I wojny światowej choć już wcześniej występowały przejawy nacjonalizmu, jak choćby walki w 1918 roku o Lwów wygrane przez Polaków. Potęgowała ją ówczesna propaganda skierowana przeciwko Polakom ze strony nazistowskich Niemiec, czy bolszewickiej Rosji. "Ukraińscy rycerze śmierci rodzili się, wzrastali, gospodarowali razem ze swoimi sąsiadami, Polakami (...). Przebywali blisko i wszędzie. Mieszkali w sąsiedztwie i wszystko widzieli. Dokonali tego, czego nie udało się dokonać Tatarom, Turkom i czerni Chmielnickiego. Oni, bliżsi i dalsi sąsiedzi mieszkańców kresów narodowości polskiej, zniszczyli ich siedziby ogniem i odebrali im życie karabinem, bagnetem i nożem (...). Nienawiść ta wzbierała podskórnie, jak podziemna rzeka, latami, aby nagle wydostać się na powierzchnię i zalać ziemię kresową, niczym powódź burząca wszelkie tamy moralności i wyobraźni"

W czasie II wojny światowej, zbuntowana została ludność narodowości ukraińskiej przeciwko Polakom przez obu okupantów, tak Związek Radziecki jak i przez Trzecią rzeszę. Okupanci wzniecili w tym narodzie tak potworną nienawiść do Polaków, że ci zorganizowali się pod przywództwem Stiepana Bandery oraz Tarasa Bulby jako Nacjonalistyczna Armia Wyzwolenia Ukrainy, aby zlikwidować wszystko, co polskie: ludność, kościoły, cały dorobek życia Polaków. Posuwali się do haniebnych mordów i aby zaoszczędzić broń palną - w bardzo wymyślny i okrutny sposób dokonywali morderstw. Pragnę w związku z tym nawiązać do wydarzenia, które miało miejsce w nocy z 22 na 23 stycznia 1944 roku w Buszczu.

Odkrywamy kolejne karty z historii racławickiego węzła kolejowego. Tym razem zbadana została sprawa zbudowanego ponad 100 lat temu podziemnego systemu pomp doprowadzających wodę do wieży ciśnień znajdującej się na miejscowym dworcu. To największy i chyba najbardziej tajemniczy system podziemnych pomp i urządzeń doprowadzający wodę z rzeki kilometrami podziemnych rur. Takiego systemu nie odkryto w promieniu kilkuset kilometrów. Nawet nie wiedzieliśmy, jakie ogromne znaczenie strategiczne ma ten obiekt. Do tej pory w Racławicach można znaleźć urządzenia tego systemu, a większość mieszkańców nie wie, że ma je dosłownie pod nosem. Wielka wieża ciśnień, wspaniałe żurawie wodne z tajemniczymi niemieckimi napisami, pompownia i wiele więcej. Poznaj tajemnice zapomnianego wodociągu z Racławic, który istnieje do dziś.

Kiedy w 1875 roku ukończono budowę ogromnego kolejowego mostu kamiennego na rzece Osobłodze w Racławicach Śląskich nikt nie przypuszczał, iż ta niebotyczna jak na ówczesne czasy konstrukcja przetrwa tylko 28 lat. W 1903 roku okazało się, że racławicki obiekt został źle zaprojektowany. Było jednak za późno - most runął. Do początku XX wieku był to największy most jaki wybudowano na ziemi prudnickiej. Później, dokładnie w tym samym miejscu wzniesiono jeszcze większą konstrukcję, która przetrwała do czasów obecnych i być może jest największym mostem kolejowym o najdłuższym jednym przęśle w Polsce.

Pochodzi on z czasów wojny trzydziestoletniej (1618-1648) i upamiętnia ówczesne cierpienia wojenne właściciela Śląskich Pawłowic - Johana Georga Gottfrieda Kotulinski von Kotulin i Friedeberg, który wielokrotnie był maltretowany i obrabowany przez Szwedów. Szwedzki Słup wybudował jako kapliczkę graniczną, jako dziękczynienie Bogu za wyratowanie z ciężkich opresji wojennych. Według legendy w niszach umieszczonych w ścianach bocznych znajdowały się wizerunki Trójcy Świętej.(wg J. Cyrusa). W Katalogu Zabytków, w zeszycie dotyczącym powiatu prudnickiego znajdziemy ten obiekt jako pamiątkę z roku 1633 z powyższą intencją jego budowy. Kiedy w roku 2001 w ramach imprezy Sobótka 2001 przypomniano sobie o zapomnianym symbolu tej integracji, na odnowionym słupie zamontowano nową tablicę kamienną z następującym napisem w trzech językach: Szwedzki Słup, Svedsky Sloup, Schwedensäule 1633 / Racławice Śląskie 2001. W momencie kiedy odkryłem, że można mieć wątpliwość co do poprawności daty którą umieszczono na tablicy rozpoczęły się moje poszukiwania.

Linia Kędzierzyn Koźle - Nysa - Kamieniec Ząbkowicki jest ważną częścią arterii kolejowej łączącej miasta Pogórza Sudeckiego z miastami Górnego Śląska. Budowa tego fragmentu Kolejowej Magistrali Podsudeckiej została ukończona dokładnie 130 lat temu. Pierwszy pociąg do Kędzierzyna od strony Nysy dotarł 1 grudnia 1876 roku. Z okazji rocznicy warto pokrótce przedstawić ciekawą historię tej linii - od tylu lat wpisanej w dzieje śląskiej ziemi.

Kiedy po 1945 roku do Racławic przywieziono przesiedleńców ze wschodu nastały nowe czasy. Sprowadzona ludność szybko, bo już w 1946 roku założyła Piłkarski Ludowy Zespół Sportowy. Młodzież licznie brała czynny udział w zawodach sportowych w przeróżnych dyscyplinach (min. w lekkiej atletyce). Powstawały wiejskie sekcje sportowe. Do niedawna białą plamą na kartach historii Racławic pozostawały sprawy sportowe sprzed roku 1945 kiedy to miejscowość ta nosiła nazwę Deutsch Rasslewitz, a zamieszkiwała ją ludność niemiecka. Z pomocą byłych mieszkańców Racławic dziś żyjących w okolicach Bawarii udało się dotrzeć do cennych informacji i pamiątkowych zdjęć.

Przed wojną w pobliżu Racławic działały trzy młyny. Młyn Górny mieścił się na terenie obecnej RSP przy ulicy Głubczyckiej. Młyn przy rzece mieścił się na terenie należącym do miejscowości Pomorzowice, przy dawnej granicy z Austrią (obecnie Czechami). Było to okazałe gospodarstwo z dużym budynkiem mieszkalnym, wspaniałym podwórkiem oraz zabudowaniami młynarskimi z ogromnym kołem wodnym. Trzeci, wcale nie mniejszy tak zwany Dolny Młyn znajdował się przy wyjeździe w kierunku Głogówka na obecnej ulicy Wodnej. Jego ostatnim niemieckim właścicielem był Alois Cyrus. Należał do niego młyn oraz duży dom mieszkalny, w którym później wybudowano piekarnię. Ów dom był przed 1945 rokiem jednym z największych w Racławicach. Wspaniałe zadbane gospodarstwo było dumą miejscowości.

W akcji " Mosty" polskie oddziały specjalne wysadziły 6 mostów kolejowych i dwa niemieckie pociągi towarowe. Te opisywane wydarzenia i inne nie ujęte w tym artykule, miały bardzo duże znaczenie dla przebiegu III powstania śląskiego. Niemcy zostali zaskoczeni, nie byli przygotowani na takie rozpoczęcie działań powstańczych. Zdezorganizowany został ruch kolejowy z Nysy do Kędzierzyna , do Gogolina i do Raciborza a także z Opola do Kędzierzyna. Tym samym uniemożliwiło to Niemcom szybkie przerzucenie wojsk do obszaru objętego powstaniem. Akcja "Mosty" rozpoczęła III powstanie śląskie i przeprowadzona przez polskie oddziały specjalne osiągnęła także inny cel - spowodowała zaniepokojenie ludności niemieckiej na terenie graniczącym z terenem objętym walkami, a z drugiej strony podniosła na duchu rozpoczynających walkę powstańców.

(...) jechaliśmy pociągiem do Głogówka - relacjonuje ponownie Pan Paweł. Poziom wody na Osobłodze w Dzierżysławicach był już bardzo wysoki. Powoli jakoś przejechaliśmy. Baliśmy się, że nie będziemy mieli jak wrócić do Racławic. Wracając pociąg jechał bardzo wolno, wolniej niżeli idący człowiek. Woda przelała się przez nasyp kolejowy w pobliżu mostu, ale same szyny jeszcze wystawały znad wody, której w około było bardzo dużo. Z tego, co pamiętam było to około godziny 15 we wtorek 8 lipca. Był to jeden z ostatnich pociągów, jakie wyruszyły z Kędzierzyna w kierunku Nysy. Później już nie tylko w okolicy Dzierżysławic, ale także między Twardawą, a Koźlem woda zalała tory. Ruch pociągów na linii Kędzierzyn-Nysa został zawieszony.

Początek lipca 1903 roku to jedne z najtragiczniejszych czasów dla historii Racławic Śląskich. Ówczesne lato przyniosło ze sobą trwające około tydzień ulewne deszcze. Spodziewano się, iż w ich efekcie okoliczne tereny nawiedzi powódź. W dniu 10 lipca o godzinie 5 rano rzeka Osobłoga wystąpiła z brzegów rozlewając się na położone w pobliżu koryta pola i łąki. Szybko okazało się, iż poziom wody rośnie w zastraszającym tempie. Tego samego dnia o godzinie 10 woda przelała się przez tak zwaną małą tamę. Prawdopodobnie był to nie istniejący już niewielki wał chroniący najniżej położone gospodarstwa Racławic (tak zwaną Kolonię, dzisiejsza okolica ulicy Kolonialnej) znajdujący się tuż przy rzece. Miejscowi strażacy rozpoczęli ewakuację rodzin, których domy były najbardziej zagrożone zalaniem. Poza ludźmi ewakuowano też zwierzęta. Około 20 osób mimo kilkukrotnych próśb pozostało w domach.

Około 300 lat temu do racławickiej świątyni ściągały tłumy pielgrzymów, by pomodlić się przed łaskami słynącym obrazem Matki Boskiej Pocieszycielki. W związku z rosnącą liczbą wiernych postanowiono rozbudować miejscowy kościół. W dzień po poświęceniu nowej kaplicy świątynia runęła. Dokładnie 220 lat temu udało się ją odbudować.
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2010 Stanisław Stadnicki (kontakt: ).
Korzystanie z serwisu oznacza bezwzględną akceptację regulaminu.